Recenzja „Anohana”

Anohana

Anohana (Ano Hi Mita Hana no Namae wo Bokutachi wa Mada Shiranai jeśli kogoś interesuje pełna nazwa) składa się z 11 odcinków o gatunkach: dramat, okruchy życia, romans. Za ten tytuł odpowiedzialne jest studio A-1 Pictures.

 

Fabuła

Pamiętacie, jak spędziliście dzieciństwo, a może nadal trwa? Kto Wam towarzyszył, z kim spędziliście najlepsze chwile i wykreowaliście najlepsze wspomnienia w historii? Myślicie o tych osobach pozytywnie czy raczej negatywnie? Macie dalej z nimi kontakt? Jeśli tak, to zazdroszczę, gdyż przyjaźń od najmłodszych lat jest najpiękniejszą rzeczą na Ziemi. Czas upływa, liczne kłótnie, bijatyki i wydarzenia się zdarzają, a czasu nie zatrzymacie lub nie cofniecie… Jesteście skazani, aby iść przed siebie.

To teraz wyobraźcie sobie, że po jednym traumatycznym wydarzeniu to wszystko lgnie w gruzach, rozpada się, a Wy zaczynacie siebie unikać, aby oszczędzić sobie płaczu i przykrych wspomnień. Mimo wszystko zdarza się cud! Dostajecie dar od losu, aby zjednoczyć Waszą grupę dawnych przyjaciół. Jest to trudne zadanie, lecz realne, gdyż właśnie przed nim stanął Jintan, chłopak, któremu ukazał się duch Menmy, która chciała zaznać spokoju, lecz musiała wcześniej spełnić ostatnie życzenie, niestety dojście do tego, jakie ono było, nie było wcale łatwe.

Jednak są też plusy, odwiedziny ducha dały mu możliwość na naprawę przyjaźni z dzieciństwa, na której to właśnie skupia się fabuła. Poznajemy przeszłość bohaterów, ich rozwój oraz skryte wspomnienia, które często były trudne. Razem muszą pokonać jedną traumę, aby ich dusze mogły wreszcie doznać ulgi.

Wspomnę tylko, iż jest to seria, na której bardzo łatwo się rozkleić. Powodów do płaczu jest tu od groma, należy tylko wczuć się w historię postaci oraz w ich przeżycia, jeśli Wam się to uda, to macie gwarantowany przepięknie wzruszający seans z bardzo dobrze zamkniętym zakończeniem.

 

Postacie

Posiadać prawdziwych przyjaciół to niesamowity dar. Tutaj mamy do czynienia z piękną sześcioosobową paczką. Od dziecka bohaterowie trzymali się razem, wspólne zabawy, śmiechy, łzy… Razem spędzili najlepsze lata swojego życia. Nawet po tragicznym wypadku, mimo że ich kontakt osłabł, to nie byli w stanie o sobie zapomnieć. Energia ich łącząca jest nieskazitelna i nieśmiertelna.

Dosłownie każda postać dostała wystarczającą ilość czasu ekranowego, abyśmy mogli ich poznać, skutkiem czego motywacje ich działań stały się dla odbiorcy jasne i przystępne.

Menma, czyli dziecko, któremu nie było dane dorosnąć. Była najbardziej pozytywną, a zarazem nieśmiałą, osobą w grupie. Dostarczała widzowi masę pozytywnej energii, gdyż ciągle tkwi w niej duch dziecka, które pragnie jak najlepiej wykorzystać swój czas z przyjaciółmi. Jest postacią, która wnosi bardzo dużo dobrego do przyjaźni. Jest tym brakującym ogniwem, które jest w stanie przesunąć góry, dla dobra jej najbliższych.

Postawiłem na opis tylko jednej bohaterki, ze względu, iż każdy bohater dostaje własne rozwinięcie w serii. Zbędnym byłoby określać moje własne poglądy na temat reszty, w momencie, kiedy widz dostaje wyłożone jasno i czytelnie ich motywy działania oraz okoliczności. Najlepiej będzie, jak sami wyrobicie sobie zdanie o wspaniałej grupce przyjaciół, gdyż każdy z nich jest godny poszanowania, ale niezbyt wymyślny.

 

Estetyka

Grafika serii balansuje pomiędzy dwoma światami. Pierwszy to wspomnienia i retrospekcje z dzieciństwa, które są zazwyczaj ukazane za pomocą delikatniejszej kreski oraz jaśniejszych i przyjemniejszych kolorów, takich, które dzieci uwielbiają. Drugi, teraźniejszy, bazuje na statystycznej kresce, która nie jest mocno wyróżniająca, ale utrzymuje poziom i sprawdza się znakomicie. Studio A-1 Pictures wykonało dobrą robotę, gdyż nie starali się “przedobrzyć” łatwej historii, którą bardzo łatwo zepsuć, a mimo to wykonali piękne animacje i sceny, które idealnie nadają się do niezbyt dynamicznej i wzruszającej fabuły.

Muzyka… Tak.

Nie umiem nawet porównać tej serii z inną, która nadałaby tak ogromnego sentymentu do ścieżki dźwiękowej. Opening, ending oraz muzyka podczas odcinka to istne cudo, które wpasowując się w delikatną fabułę przyprawiają widza o jeszcze większe wzruszenie podczas smutnych scen. Ciężko jest to opisać, gdyż określenie słowami łez spływających po policzkach przez kilka melodii nie będzie dość wyczerpujące…

 

Podsumowanie

Płacz. Jeśli nie chcesz płakać, uciekaj. Naprawdę, to jest seria, która gra na emocjach widza i doprowadza go do łez samą historią, która jest tak ładnie opisana, że aż chce się w nią uwierzyć i ją przeżyć. Pisanie tej recenzji, kosztowało mnie wiele trudu emocjonalnego, ponieważ musiałem ponownie przeżyć losy Jintana, które są zdecydowanie warte uwagi każdego…

 

Recenzent: Miq

 

Anohana możecie obejrzeć tutaj!

Komentarze

  1. waldeck pisze:

    Jak dla mnie drugie po Shigatsu wa Kimi no Uso najbardziej przehajpowane anime. Tak pomiędzy dobrym a przeciętnym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *