Recenzja „Carole & Tuesday”

Carole & Tuesday

Siedemnastoletnia Tuesday czuje, że w swoim domu jest traktowana jak powietrze i stale przyćmiewa ją charyzmatyczna matka oraz uzdolniony starszy brat. Jej życiowych pragnień i pasji nikt nie traktuje serio – pewnego dnia dziewczyna ma tego dość. Z jedną walizką oraz gitarą jedzie do Alba City, największej metropolii na Marsie i ośrodka życia kulturalnego. Tam spotyka Carole – swoją rówieśnicę, utrzymującą się z prac dorywczych, by w wolnych chwilach grać na ulicy. Jako że pasją Tuesday jest właśnie muzyka, nowa znajomość staje się początkiem przyjaźni i artystycznej współpracy. Dziewczyny nie mają jasnej wizji swojej kariery scenicznej, ale zwracają uwagę pewnego menedżera, który od dłuższego czasu znajduje się w życiowym i zawodowym dołku. Pod jego kierunkiem zaczynają stawiać pierwsze kroki na drodze do sławy, która zaprowadzi je dalej, niż mogłyby się spodziewać.

Ilość odcinków: 24

Gatunek: Dramat, muzyczny, Sci-Fi

Studio: Bones

Data emisji: wiosna 2019

 

Bilet w jedną stronę

Ucieczka z domu wydaje się każdemu straszna, lecz czy jest ona taka rzeczywiście? Wiadomo, anime jest zawsze trochę podkoloryzowane, lecz ucieczka Tuesday z domu przebiegła bardzo gładko i bez większych przeszkód. Mimo wszystko wyruszyła w jednym konkretnym celu – chciała rozwijać swoją pasję do muzyki. Otóż Alba City traktuje dość srogo wschodzące gwiazdy. Jeżeli nie uda im się zaistnieć od samego początku, to są skazane na porażkę lub ewentualnie reprezentowanie się na niszowych imprezach. Początkowo jej droga nie była usłana różami, lecz poznała Carole, uzdolnioną muzyczkę, która prezentowała swoją sztukę nielegalnie na ulicach. Tak zaczęła się ich wspólna przygoda…

 

Światła, kamera, akcja!

Wybicie się w świecie pełnym idolów jest naprawdę ciężkie, lecz czy jest niemożliwe? Otóż wystarczy odpowiednie towarzystwo i miejsce, aby osiągnąć sukces. Protagonistki początkowo prowadziły dość ubogą karierę, która nie przyciągała widowni, lecz wszystko się zmieniło w momencie, gdy Roddy wrzucił nagranie z ich oryginalnym utworem do internetu. Błyskawicznie zyskały miliony polubień oraz pozytywnych ocen, to był bardzo dobry i nieplanowany krok w kierunku sławy.

W ten oto sposób ich kariera się zaczęła. Następnie stawiały czoła innym przeszkodom, spotykały muzy, wrogów, osoby chcące im pomóc i wręcz przeciwnie. Ich droga rozwoju ukazała jeden bardzo ważny szczegół, który również tyczy się świata realnego. Otóż, dzięki znajomościom, jest się w stanie osiągnąć wszystko. Tak też było w przypadku dziewczyn – poznały niszowego producenta muzycznego, który umożliwił im dalszy rozwój.

Sama ich kariera nabierała czasem tępa zbyt nierealistycznego, niektóre rzeczy działy się zbyt nagle lub szybko. Również sam dostęp do kontaktów z osobami, które osiągnęły coś na arenie muzycznej, był mocno przekoloryzowany. Lecz jest to drobna luka w fabule, która zostaje nadrobiona przepiękną oprawą muzyczną.

 

Czy to koniec ery prawdziwej muzyki?

W świecie rozwiniętej technologii, gdzie ludzie mieszkają na planecie Mars, dominuje rozwój cyfrowy, zarówno w życiu codziennym, jak i w zaspokajaniu swoich pragnień. Za kreację tekstów oraz rytmiki muzyki stały się głównie odpowiedzialne roboty, człowiek służył tylko do użyczenia głosu i reprezentacji.

Młode dziewczyny stwierdziły, że tworzenie muzyki w 100% bez użycia cyfrowej technologii wyjdzie im na lepsze. Stają się czymś wyjątkowym, przełamały schematy, przez co w teorii nie miały prawa się utrzymać w rozwiniętym technologicznie klimacie. Czy ich utwory, które płyną prosto z serca, będą w stanie przezwyciężyć erę cyfryzacji? Czy piękno muzyki powinno być kreowane dalej przez człowieka czy może roboty zajmują się tym lepiej?

 

Zbudowanie więzi z widzem

Tym, co przykuło moją uwagę, definitywnie jest prowadzony przez bohaterki instagram, który istnieje naprawdę. Były tam wrzucane te same posty, które wrzucały protagonistki. Co lepsze, odstępy udostępniania postów na tym social media, mniej więcej pokrywają się z odstępem dni w fabule. Jest to naprawdę dobry sposób na zbudowanie relacji z widzem, gdyż oglądając odcinek po odcinku, możemy bardziej wczuć się w emocje bohaterek, wyobrazić sobie, że istnieją między nami.

Aktualnie ich konto na instagramie jest martwe… Po zakończeniu serii zostało wrzuconych kilka postów, które miały chyba podsumować karierę dziewczyn. Mimo wszystko jest to dla mnie bardzo fajna koncepcja, którą spotkałem do tej pory tylko w jednym anime.

 

Dodatkowo ciekawym aspektem było poruszenie tematów dość kontrowersyjnych, takich jak migracje, problemy zdrowotne i rodzinne, zawyżone wymagania rodziców, które ujawniają się we współczesnym świecie. Czyni to show coraz realistyczniejszym, pomimo ogromnej roli, jaką odegrała w nim fikcja.

 

Oprawa muzyczna i graficzna > fabuła

W tym anime padł bardzo silny nacisk na muzykę, gdyż to właśnie jego główny atrybut. Pojawiło się w nim wiele wspaniałych utworów, które poruszają widza za serce jak „The Loneliest Girl” oraz „Mother” (chociaż radzę nie słuchać drugiej piosenki przed zapoznaniem się z całą serią, bo zawiera dość sporo spoilerów).

Ciężko jest opisać ideał, gdyż na takim poziomie znajduje się muzyka tej serii, jest w stanie ona załatać niejedną dziurę w fabule, bo widz o niej zapomni, a o piosence, która zamieszkała w jego sercu, na pewo nie…

Co do grafiki, jest ona dość niestandardowa? Pełna subtelności, delikatności, zabawy światłem oraz odrębności od większości popularnych serii anime. Wygląda to jeszcze cudowniej w momencie, kiedy światła reflektorów zostają skierowane na artystki, przez co możliwość zabawy cieniem oraz wyszczególnienia poszczególnych elementów staje się jeszcze bardziej funkcjonalna a samemu widzowi umila odbiór.

Podsumowanie

Reasumując, jest to seria odstająca od pozostałych, wykazuje się osobnym planem działania. Postawiono na rewelacyjną muzykę i to głównie ona przyciąga do oglądania. Seria zawiera pewne niedociągnięcia, lecz większość zostaje przyćmiona przez muzykę, bo to ona gra pierwsze skrzypce.

Z przyjemnością mogę Wam polecić ten tytuł, jeśli oczekujecie czegoś bardziej na relaks, niezobowiązującego, gdzie fabuła nie jest bardzo wymagająca, a przy okazji macie ochotę na wysłuchanie kilku perełek.

Ocena recenzenta

Fabuła: 7/10

Bohaterowie: 7/10

Grafika: 9/10

Muzyka: 11/10

Ocena ogólna: 9/10

Recenzent: Miq

 

Carole & Tuesday możecie obejrzeć tutaj!

Rekomendacje

Tajemniczy projekt “Tsutomu Mizushima“ Dyrektor Tsutomu Mizushima (znany z: Girls und Panzer, Shirobako, The Magnificent KOTOBUKI) w poniedziałek 27 lipca na swoim koncie na Twitterze poinformował swoich fanów , że jest…

Pisanie tej recenzji szło mi dość…topornie. Nie, nie dlatego, że nie lubię tej serii i robię coś na siłę. Wręcz przeciwnie- mówimy o tytule, który chyba już zawsze będzie miał…

Fabuła     Kimetsu no Yaiba (Demon Slayer, jak kto woli) opowiada historię Kamado Tanjiro. Po śmierci ojca dźwiga ciężar głowy rodziny, jednak żyje spokojnie. Pewnego dnia, podczas nieobecności jego…

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *