Recenzja „Zankyou no Terror”

Zankyou no Terror

 

Oryginalne dzieło studia MAPPA, które miało swoją emisję w sezonie letnim 2014 roku. Całość liczy sobie 11 odcinków.

 

Fabuła

 

Japonią wstrząsnął atak terrorystyczny na obiekt jądrowy, a jedyne, co po nim pozostało, to namalowany czerwoną farbą napis „VON”. Po sześciu miesiącach od tego wydarzenia do sieci trafia tajemnicze nagranie, w którym pojawiają się główni bohaterowie – Nine i Twelve.  Dwójka młodych chłopaków identyfikuje się jako „Sphinx” i grozi zasianiem chaosu w całym Tokio, tym samym rzucając ogromne wyzwanie policji. Panika rozprzestrzenia się coraz szybciej, a detektyw Kenjirou Shibazaki dokłada wszelkich starań, aby położyć kres wszystkiemu, co zostało wyrządzone przez nieznanych sprawców.

Najlepiej zrealizowanym zabiegiem w Zankyou no Terror jest to, że praktycznie wciąga od początku do końca. Twórcy przez cały czas raczą nas najróżniejszymi zagrywkami psychologicznymi, które mają miejsce między postaciami. Wraz z kolejnymi odcinkami zyskujemy nowe elementy układanki, które za każdym razem dodają więcej sensu do opowiadanej historii, dzięki czemu łatwiej jest nam zrozumieć pewne motywy. Osobiście bardzo podoba mi się w tym anime to, że z początku może się ono wydawać proste, jednak jeśli zagłębimy się w poszczególne aspekty i zechcemy trochę nad nimi porozmyślać, to odkryjemy prawdziwą gratkę dla fanów thrillerów.

Warto także wspomnieć nieco o przekazach, jakie niesie za sobą ta produkcja. Spotkamy się przykładowo z zagadką, która jest bezpośrednim nawiązaniem do książki „Król Edyp” autorstwa Sofoklesa, a gdyby było to dla Was mało, to przypomnijcie sobie, jak przedstawili się protagoniści na pierwszym ze swoich nagrań. Anime stara się nam również pokazać, że nie wszystko jest takie, jakie widzimy i czasem warto doszukiwać się drugiego dna.

 

Klimat i akcja

 

Jeżeli lubicie thrillery albo jesteście wręcz ich fanami jak ja, to gwarantuję Wam, że ten tytuł jest jednym z tych, które musicie obejrzeć. Tutaj każda scena trzyma w napięciu i sprawia, że nigdy do końca nie wiemy, co będzie miało miejsce. Nie brakuje też dynamicznej akcji oraz momentów, które są w stanie doprowadzić widza do łez. Dodatkowo obserwujemy wydarzenia na przemian z perspektywy przestępców oraz detektywa, co jeszcze bardziej potęguje zaistniały klimat.

 

Postacie

 

W tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, w której twórcy zdecydowanie poszli w jakość, a nie ilość, co osobiście bardzo mnie zadowala. Jeżeli chodzi o główną dwójkę, to zostali oni w pewnym sensie zaprezentowani jako swoje przeciwieństwa. Nine to człowiek z chłodnym spojrzeniem, który pragnie nieustannie dążyć do swojego celu, jednak nie jest kimś, kto porzuciłby swojego towarzysza w potrzebie. Twelve to natomiast pogodna i ciesząca się każdym dniem osoba, zdaje on sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znalazł, ale nie chce się tym zadręczać. Profile psychologiczne tych bohaterów zostały napisane wspaniale, nierzadko mamy okazję posłuchać ich przemyśleń, a nawet dowiedzieć się wielu rzeczy o ich przeszłości oraz tym, co wyznaczyło przestępczą ścieżkę w ich wspólnym życiu.

Kolejną postacią wartą uwagi jest oczywiście detektyw Shibazaki. Jest to bez wątpienia ten typ człowieka, który posiada zarówno sporą inteligencję, jak i potrafi się wyluzować, mimo że niekoniecznie znajduje się w prostej sytuacji. Jego pomysły na rozwiązania zagadek, które otrzymywał od terrorystów, robiły wrażenie i sprawiały, że byliśmy często świadkami istnych potyczek intelektualnych.

Jest jeszcze Lisa Mishima, która na pewno nie zostanie odebrana tak samo przez każdego. Ma ona bowiem na tyle złożony charakter, że jednych może denerwować, a innych zachwycać. Mnie jednak spodobał się koncept zagubionej dziewczyny, która znalazła się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze, gdyż uważam, że jest to dobre dopełnienie całości.

Wypadałoby również odrobinę wspomnieć o głównym czarnym charakterze tej serii, choć nie ukrywam, że brak spoilerów jest tutaj trudny do osiągnięcia, więc ograniczę się do tego, że postać ta w doskonały sposób pozwala nam ostatecznie zrozumieć działania protagonistów, a także rzucić jeszcze jaśniejsze światło na to, co spotkało ich w przeszłości.

Pozostałe postacie to tylko takie, które posiadają konkretne role do odegrania i nie wyróżniają się niczym szczególnym. Nie zmienia to faktu, że zostały zaprojektowane dobrze i nie ma powodów ku temu, aby się do nich przyczepić.

 

Oprawa graficzna i dźwiękowa

 

Do kreski nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Kolory są delikatne i przyjemne do oglądania, a genialne oświetlenie i cienie nadają temu wszystkiemu jeszcze lepszy efekt. To samo chciałbym powiedzieć o animacji, ale grzechem byłoby nie zachwalić jej bardziej. Jest ona tak płynna i tak dopieszczona, że niektóre sceny zapadną Wam w pamięć na niezwykle długo, jeśli nie na zawsze. Wiele z nich utrzymano także w iście filmowej atmosferze, co powoduje niezapomniane wrażenia.

Muzykę skomponowano tak, że bez niej to anime na pewno nie byłoby takie samo. W wielu przypadkach potrafi ona złapać widza za serce, utrzymać w niewyobrażalnym napięciu lub wywołać masę emocji podczas sceny pełnej akcji.

 

Opening i ending

 

Opening jest świetny i wykorzystano w nim wiele efektów, które podkreślają jego wyjątkowość. Nie zapadł mi on jednak szczególnie w pamięć, ale nie oznacza to, że u Was musi być tak samo. Zawarta w nim muzyka pasuje do pozostałych utworów, jakie przyjdzie nam usłyszeć w anime.

Ending jest równie fenomenalny, a w moim odczuciu nawet lepszy od openingu. Posiada stonowaną i smutniejszą piosenkę, która tworzy cudowny klimat. Dla mnie jest to tym samym dowód na to, że odcinki Zankyou no Terror są niesamowite aż do ostatniej sekundy.

 

Podsumowanie

 

Obejrzyj to anime, jeśli gustujesz w:

– w pełni przemyślanej fabule, która nie traci na jakości ani na chwilę;

– pojedynkach intelektualnych na miarę Death Note’a;

– dopieszczonej pod każdym względem kresce i animacji;

– przepięknej i pasującej do całokształtu muzyce.

 

Nie oglądaj tego anime, jeśli gustujesz w:

– prostych historiach, które nie wymagają od widza interpretacji;

– anime z elementami komedii;

– produkcjach nastawionych na widowiskową walkę;

– tytułach ze sporą ilością postaci.

 

Zankyou no Terror możecie obejrzeć tutaj!

Rekomendacje

Another   Produkcja ta składa się z 12 odcinków, które były emitowane w zimowym sezonie 2012 roku. Początkowo historia została wydana jako jednotomowa nowela, której autorem jest Yukito Ayatsuji, natomiast…

Kto nigdy nie trząsł gaciami przed jakimś nauczycielem, nie darzył żadnego dozgonną nienawiścią lub chociażby nie zasnął na jego lekcji, ten nie zna życia. Tak, relacje z belframi to skomplikowana…

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *