Recenzja „Shinsekai yori”

Shinsekai yori

 

Tytuł ten posiada 25 odcinków i został stworzony przez studio A-1 Pictures, jego emisja trwała od 29 września 2012 roku do 23 marca 2013 roku. Jest to adaptacja noweli napisanej przez Yusuke Kishiego. W trakcie nadawania anime powstawała również manga, do której rysunki stworzył Tooru Oikawa, jednak ta została dużo chłodniej przyjęta przez fanów serii.

 

Fabuła

 

1000 lat w przód od naszych obecnych czasów. Akcja rozpoczyna się w mieście Kamisu 66, gdzie głównej bohaterce, jaką jest 12-letnia Saki Watanabe, udaje się po raz pierwszy przebudzić swoje nadprzyrodzone moce. Dzięki temu osiągnięciu może ona dołączyć do swoich przyjaciół w Akademii Mędrca, w której uczniowie rozwijają nabyte przez siebie zdolności. Wszystko jednak nabiera bardzo niepokojącej atmosfery, kiedy grupa dzieciaków zaczyna maczać palce w tym, do czego absolutnie nie powinni się zbliżać.

Cały ten opis może nie brzmieć zbyt zachęcająco, ale uwierzcie mi, że jest to zaledwie skrawek tego, co przygotowali twórcy. Shinsekai yori to bardzo specyficzna historia, którą trudno jest porównać do jakiejkolwiek klasycznej produkcji, co czyni całe doświadczenie unikalnym i można śmiało odczuć swego rodzaju powiew świeżości. Poszczególne wątki zostały zaprezentowane z ogromną dbałością, ich ilość jest wręcz zaskakująca, a do tego widać w tym wszystkim masę kreatywności. Nierzadko poruszane są dojrzałe tematy, nad którymi warto zastanowić się zarówno prywatnie, jak i w kontekście przedstawionego nam uniwersum, w jakim przyszło żyć bohaterom.

 

Klimat i akcja

 

Wizja świata przedstawionego w Shinsekai yori jest mroczna i od samego początku potrafi wzbudzić niepokój u widza. Sposób, w jaki została nam przedstawiona odległa przyszłość, wcale nie przedstawia tego, do czego posuwa się większość dzieł z gatunku sciencie fiction. Mamy co prawda do czynienia z dystopią i licznymi wątkami psychologicznymi, a więc aspektami, które nie są jakoś szczególnie rzadkie, jednak kluczem do wyjątkowości jest tutaj to, jak dokładnie wygląda to dystopijne uniwersum. Tutaj nie ma rozwiniętej technologicznie do granic możliwości metropolii bądź innych cyberpunkowych wizji, których znajdziemy od groma, w tym anime nastąpił reset cywilizacyjny, dzięki czemu przeszłość naszego istnienia zostaje w genialny sposób połączona z nadnaturalną przyszłością. Podczas seansu budowana jest przeszywająca atmosfera, którą trudno jest opisać słowami, gwarantuję, że dla takiego doznania warto zabrać się za ten tytuł.

 

Postacie

 

Doskonale zaprojektowanych postaci w tej opowieści nie brakuje, dowodzi temu zdecydowanie piątka głównych protagonistów. Niektórzy z nich mogliby mieć więcej swojego czasu antenowego, ale nie jest to na szczęście aż tak bolące. Saki Watanabe to rodzaj głównej bohaterki, którą łatwo polubić i z którą szybko możemy się utożsamić. Jest inteligentna i dba o to, aby podejmowane przez nią decyzje nie przyniosły negatywnych skutków, gdyż zależy jej na bezpieczeństwie przyjaciół, jest również silna psychicznie, dzięki czemu podtrzymuje resztę na duchu. Pozostałe osoby także posiadają swoje unikalne cechy, Maria Akizuki jest uzdolniona i stara się spoglądać na wiele rzeczy optymistycznie, Shun Aonuma jest opanowany i utrzymuje wokół siebie tajemniczą aurę, Satoru Asahina to członek towarzystwa, który co jakiś czas czuje się zobowiązany do dorzucenia swojego małego sarkazmu bądź zaczepki, a Mamoru Itou to bardzo nieśmiała i delikatna osoba, która bez wsparcia pozostałych nie umiałaby sobie poradzić.

Wśród bohaterów drugoplanowych nie ma szczególnych powodów do czepialstwa, część z nich posiada bardziej znaczące role, inni z kolei nie wpływają na fabułę zbyt mocno. Trzeba jednak przyznać, że najlepiej na drugim planie spisuje się główny antagonista serii, o którym nie zamierzam mówić za dużo, ponieważ został on stworzony tak, że zaspoilerowanie jego działań jest aż za proste. Powiem jedynie tyle, że jego sposób działania, przebiegłość oraz motywy czynią go jednym z największych zwyroli, jakich miałem okazję poznać w świecie japońskiej animacji.

Warto jeszcze wspomnieć o relacjach, jakie panują między konkretnymi postaciami, bo są one całkiem różnorodne. Oprócz wątków przyjaźni pojawiają się też wątki miłosne, wobec których podjęto dość odważny krok, jakim jest występowanie między innymi związków homoseksualnych. Dla niektórych może być to kontrowersyjne, ale ja uważam, że ludzie odpowiedzialni za to anime pokazali w ten sposób, że nie boją podejmować się tego typu tematów, a trzeba przyznać, że wyszło to na dobre. Tym, co jednak najbardziej urzekło mnie w przypadku głównych protagonistów, są etapy ich regularnego dojrzewania ze względu na różnorakie sytuacje, jakie ich spotkały. To naprawdę niesamowite, że ich losy ogląda się tak przyjemnie, mimo że wcale nie są one usłane różami. Rozpoczynając przygodę wraz z dociekliwymi dziećmi, kontynuujemy ją w świecie pełnym bólu i cierpienia, a kończymy ze świadomością, jak bardzo pokręcone to wszystko było.

 

Oprawa graficzna i dźwiękowa

 

Kreska jest przepiękna, kolorowa i delikatna, jednak nie oznacza to, że nie jest dostosowana pod mroczną atmosferę anime. Animacja została wykonana bardzo dobrze, niektóre sceny, mimo że wcale nie są szczególnie dynamiczne, robią spore wrażenie. Jeśli natomiast chodzi o muzykę, to muszę przyznać, że jest to jedna z tych produkcji, z której ścieżkę dźwiękową uważam za magiczną. To właśnie dzięki niej najbardziej czujemy ten tajemniczy klimat, osobiście zdarzało mi się go nawet słuchać oddzielnie po obejrzeniu całej produkcji, a nieczęsto słucham ścieżek dźwiękowych w całości.

 

Opening i ending

 

Zwyczajnego openingu w Shinsekai yori tak naprawdę nie ma. Wypadałoby jedynie powiedzieć, że w jednym z odcinków takowy występuje, jednak jest to w rzeczywistości ending, który jednorazowo został umieszczony na początku seansu. Twórcy stwierdzili, że i w tym przypadku zdecydują się na coś odmiennego i udało im się stworzyć niezmiernie klimatyczne czołówki. Są proste, nie zabierają zbyt wiele czasu z odcinka, a przyznaję, że są po prostu cudne. Endingi są w całej serii 2, pierwszy z nich przypadł mi do gustu głównie ze względu na design, natomiast drugi trafił w mój gust muzyczny, gdyż zawarta w nim piosenka jest strasznie kojąca. Mogę w sumie dodać od siebie małą cegiełkę i powiedzieć, że śpiewa go moja ulubiona aktorka głosowa z anime, czyli Kana Hanazawa.

 

Podsumowanie

 

Obejrzyj to anime, jeśli gustujesz w:

– mrocznych, klimatycznych i dojrzałych opowieściach;

– doskonale wykreowanych światach;

– nieustannie ewoluujących postaciach;

– zapadającej w pamięć ścieżce dźwiękowej.

 

Nie oglądaj tego anime, jeśli gustujesz w:

– tytułach z lekką fabułą;

– klasycznych wizjach przyszłości;

– produkcjach nastawionych na akcję.

 

Shinsekai yori możecie obejrzeć tutaj!

Rekomendacje

Nowy film promocyjny dla Ochikobore Fruit Tart Oficjalna strona anime  Sou Hamayumiba’s Dropout Idol Fruit Tart (Ochikobore Fruit Tart) niedawno rozpoczęła streaming nowego filmu promocyjnego , który ujawnia utwory tematyczne (opening…

Film Final Evangelion przesunięty na 8 marca po wcześniejszych 2 opóźnieniach spowodowanych przez COVID-19.   Oficjalne konto twórców Evangelion ogłosiło w piątek, że premiera Evangelion: 3.0 + 1.0: Thrice Upon…

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *